Wirtualna Polska – wypowiedź z dnia 02 kwietnia br.
Stan prawny jest taki, że Poczta Polska jest operatorem wyznaczonym i musi wykonywać różne zlecenia od administracji państwowej. Jeśli władza wykonawcza zdecyduje, że mamy obsługiwać wybory prezydenckie, to nie mamy możliwości dyskusji – mówi Wirtualnej Polsce Sławomir Redmer, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty. Jak podkreśla, rząd nie ma obowiązku konsultowania z Pocztą Polską swoich planów w tym zakresie. Redmer uczestniczył w posiedzeniu zespołu zarządzania kryzysowego, ale i tam nie podano szczegółów projektu. Jeszcze nigdy w historii Poczta Polska nie obsługiwała wyborów w całości. Póki co nie znamy założeń technicznych. Z ustawy nie wynika do końca, czy te pakiety wyborcze będą miały być po prostu wręczane do skrzynek, czy do odbioru za podpisem – mówi. Jak przekonuje, to zasadnicza różnica, z jednej strony ze względu na dostęp osób postronnych do takiej karty, z drugiej – przez kontakt listonosza z setkami osób, co obecnie jest ogromnie ryzykowne.
Szkoda, że dopiero teraz wszyscy zauważają, jak ważna jest służba zdrowia czy Poczty Polskiej. My nie możemy zamknąć placówek i przejść na pracę zdalną. Mamy emerytów i rencistów, spośród których większość jest wykluczonych cyfrowo. Przecież jak listonosz nie przyniesie im w kopercie pieniędzy, to oni umrą z głodu. A to ludzie starsi, więc nic dziwnego, że listonosz jest traktowany jako potencjalne zagrożenie. A nie mamy wyjścia – tłumaczy Redmer.

Szef ZZPP ubolewa nad tym, że pocztowcy znaleźli się w punkcie centralnym konfliktu politycznego. Chcąc nie chcąc będziemy musieli zająć jakieś stanowisko w tej sprawie. Musimy chronić życie naszych obywateli, a listonosze też nimi są. I niezależnie od tego, czy kochają PiS, mają swoje dzieci, rodziców. Może być też tak, że będzie bojkot – przewiduje.
Potwierdza, że pieniędzy na zachęty ekonomiczne nie zabraknie. Zapowiadał to już zresztą wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, który mówił, że na głosowaniu korespondencyjnym poczta może zarobić. Wybór taki, czy ja zarobię kasę, czy narażę się na ryzyko zarażenia koronawirusem, to nie jest żaden wybór. Data wyborów 10 maja jest absolutnie nierealna i to jest w ogóle absurd, niezależnie od formy głosowania – przekonuje Redmer.

 

RMF FM – wypowiedź z dnia 01 kwietnia br.
Uważam, że to jest bardzo zły pomysł. Moim zdaniem korespondencyjne wybory to jest kompletny absurd” – mówi w rozmowie z RMF FM Sławomir Redmer, szef Związku Zawodowego Pracowników Poczty. Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt ustawy przewidujący, że wybory prezydenckie 10 maja mają się odbyć w całości drogą listowną. Pocztowcom nie podoba się ta inicjatywa. Pracownicy poczty, z którymi rozmawiał nasz dziennikarz twierdzą, że głosowanie korespondencyjne to ryzykowny pomysł ze względów zdrowotnych. Jak mówią, rozesłanie, a potem odebranie listów z głosami od 30 milionów uprawnionych Polaków to jedno wielkie roznoszenie wirusa.

Drugi problem z głosowaniem korespondencyjnym, na jaki wskazują rozmówcy RMF FM, jest logistyczny. Jak alarmują, pracowników poczty jest za mało już teraz. Jedni się boją, inni są chorzy, a jeszcze inni są objęci kwarantanną.
Sławomir Redmer, szef Związku Zawodowego Pracowników Poczty w rozmowie z RMF FM podkreśla, że listonoszy nie można narażać taką operacją, bo muszą przecież dostarczać renty i emerytury, nie mówiąc o zwykłych listach.